
Oszustwo dotacyjne (wyłudzenie dotacji) potrafi „wejść” do firmy znienacka. Najpierw pojawia się kontrola projektu, potem pismo z żądaniem wyjaśnień, a na końcu – telefon z prokuratury albo wezwanie na przesłuchanie. I nagle okazuje się, że to, co w organizacji było traktowane jako problem „rozliczeniowy”, zaczyna być oceniane jak czyn zabroniony.
W praktyce postępowań karnych rzadko chodzi o jedną spektakularną fałszywkę. Częściej to mieszanka pośpiechu, niejednoznacznych wytycznych, delegowania obowiązków „na księgowość” oraz dokumentów, które nie oddają realnego przebiegu projektu. Prokuratura patrzy jednak prosto: czy ktoś, działając w celu uzyskania albo utrzymania finansowania, posłużył się nierzetelnymi dokumentami lub przemilczał okoliczności istotne dla dotacji? § Oszustwo dotacyjne w praktyce postępowań karnych
Oszustwo dotacyjne w praktyce postępowań karnych
Oszustwo dotacyjne – definicja i podstawa prawna: art. 297 k.k. a „klasyczne” oszustwo z art. 286 k.k.
W sprawach o wyłudzenie dotacji prokuratura najczęściej sięga po art. 297 § 1 k.k., bo ten przepis jest „skrojony” pod sytuację, w której ktoś ubiega się o wsparcie finansowe i przedstawia dokumenty lub oświadczenia niezgodne z prawdą. Karalne jest przedłożenie dokumentu podrobionego, przerobionego, poświadczającego nieprawdę albo nierzetelnego, a także nierzetelnego, pisemnego oświadczenia dotyczącego okoliczności o istotnym znaczeniu dla uzyskania m.in. dotacji lub subwencji. W praktyce organy ścigania patrzą przede wszystkim na moment przedłożenia załączników: sprawa może stać się karna, nawet jeśli instytucja w porę wstrzymała wypłatę. Zagrożenie karą z art. 297 k.k. wynosi od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.
Warto pamiętać o art. 297 § 2 k.k. Odpowiada karnie także ten, kto wbrew ciążącemu obowiązkowi nie powiadamia właściwego podmiotu o okolicznościach mogących mieć wpływ na wstrzymanie, ograniczenie albo cofnięcie wsparcia. To typowy „zarzut z etapu realizacji projektu”, gdy instytucja finansująca oczekuje aktualizacji danych, a beneficjent milczy.
Jednocześnie art. 297 § 3 k.k. przewiduje ważny bezpiecznik: nie podlega karze ten, kto przed wszczęciem postępowania karnego dobrowolnie zapobiegł wykorzystaniu wsparcia.
Równolegle bywa stawiany art. 286 § 1 k.k., czyli oszustwo polegające na doprowadzeniu do niekorzystnego rozporządzenia mieniem przez wprowadzenie w błąd. Pojawia się szczególnie wtedy, gdy doszło do wypłaty środków i organy twierdzą, że instytucja została „oszukana” co do celu lub rozliczenia. W tle często występują też przestępstwa dokumentowe: art. 270 k.k., art. 271 k.k. i art. 273 k.k., a czasem również spór o zbieg przepisów (art. 11 § 2 k.k.). Nierzadko bada się też rolę księgowości.
Należy podkreślić, iż nie każde uchybienie w rozliczeniu dotacji to przestępstwo. W prawie karnym kluczowy jest zamiar oraz to, czy dana informacja miała realne znaczenie dla decyzji o finansowaniu.
Najczęstsze mechanizmy wyłudzenia dotacji: jak wygląda oszustwo dotacyjne „w papierach”
Oszustwo dotacyjne rzadko wygląda jak filmowy przekręt z fałszywą pieczątką. W praktyce postępowań karnych powtarzają się raczej „schematy dokumentacyjne”, które w kontrolach i audytach wychodzą na wierzch dopiero po czasie. Pierwszy etap to wniosek o dofinansowanie: pojawiają się nierzetelne oświadczenia o spełnianiu warunków (np. brak zaległości, brak powiązań z wykonawcą, spełnienie kryterium MŚP), zawyżone dane o doświadczeniu, fikcyjne referencje albo „podrasowane” wskaźniki projektu. To są te miejsca, w których art. 297 § 1 k.k. bywa stawiany najszybciej, bo decyzja o przyznaniu środków opiera się na papierach i deklaracjach.
Drugi etap to realizacja i rozliczenie. Tu najczęściej pada zarzut finansowania kosztów niekwalifikowalnych lub zawyżania wydatków: „puste faktury”, usługi wątpliwe co do realnego wykonania, rozliczanie roboczogodzin, które istnieją tylko w tabelach, albo dokumentowanie zakupów bez związku z celem projektu. W sprawach dotacji unijnych wątek podwójnego finansowania (ten sam wydatek rozliczony w dwóch projektach) bywa traktowany surowo, bo uderza w zasady wydatkowania środków europejskich.
Trzeci obszar to zamówienia i wybór wykonawców. Nawet jeżeli beneficjent nie stosuje PZP, regulaminy konkurencyjności są dla organów „pole minowe”: pozorne zapytania ofertowe, kryteria pisane pod jedną firmę, brak konkurencji, dzielenie zamówień, a czasem konflikt interesów. W wielu sprawach nie chodzi o sam błąd proceduralny, ale o to, czy procedura była dekoracją uzasadniającą wypłatę.
Wreszcie – „milczenie” w trakcie projektu. Art. 297 § 2 k.k. wraca wtedy, gdy instytucja zarządzająca żąda zgłoszenia zmian, a beneficjent liczy, że „jakoś to przejdzie”: zmienia harmonogram, przenosi wydatki, podmienia personel, a dokumentuje wszystko po fakcie. Nie przechodzi, bo kontrola patrzy na zgodność z umową o dofinansowanie, wytycznymi i – w projektach UE – ustawą wdrożeniową 2021–2027. Co istotne, nie każda korekta finansowa oznacza od razu przestępstwo, ale w praktyce jest często początkiem zawiadomienia do prokuratury. Najwięcej problemów rodzi brak spójności między dokumentami a rzeczywistością.
Postępowanie karne krok po kroku: od kontroli dotacji do zarzutów
W sprawach o oszustwo dotacyjne (art. 297 k.k.) ścieżka do postępowania karnego zwykle zaczyna się poza prokuraturą. Najpierw jest kontrola projektu, audyt albo weryfikacja wniosku o płatność. Jeżeli instytucja finansująca uzna, że nieprawidłowość ma cechy działania celowego, składa zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. To moment, w którym spór „administracyjny” potrafi w kilka dni zmienić się w sprawę karną.
Następnie organy ścigania wykonują czynności wstępne: zbierają dokumentację, przesłuchują pracowników instytucji, analizują umowy i wnioski. W sytuacjach niecierpiących zwłoki mogą prowadzić czynności jeszcze przed formalnym wszczęciem śledztwa lub dochodzenia – na podstawie art. 308 k.p.k. W praktyce oznacza to często szybkie zabezpieczenie korespondencji, serwerów, faktur i nośników danych, bo w sprawach dotacyjnych dowód jest w dokumentach.
Gdy postępowanie przygotowawcze ruszy pełną parą, pojawiają się biegli: księgowi, specjaliści od zamówień, informatycy. Kluczowe pytanie brzmi: czy dokument był nierzetelny i czy dotyczył okoliczności istotnych dla przyznania albo utrzymania finansowania. Równolegle prokurator może stosować zabezpieczenie majątkowe, aby „zamrozić” środki na poczet przyszłego naprawienia szkody lub przepadku.
Warto pamiętać, że wyjaśnienia składane na etapie kontroli (np. pisma do instytucji pośredniczącej) często trafiają do akt postępowania jako dowód. Sformułowania typu „to tylko formalność” bywają potem czytane inaczej. Od pierwszego wezwania do złożenia wyjaśnień opłaca się prowadzić spójny, uporządkowany tor komunikacji i archiwizować wersje dokumentów.
Przesłuchanie w charakterze podejrzanego to zwykle punkt zwrotny. Z chwilą przedstawienia zarzutów (co do zasady w trybie art. 313 k.p.k.) osoba zyskuje status procesowy i pełnię praw do obrony, w tym prawo do obrońcy oraz prawo do odmowy składania wyjaśnień. Na końcu tej drogi prokurator podejmuje decyzję: umorzenie, akt oskarżenia albo – w sprawach, w których materiał jest jasny – propozycje konsensualne przewidziane przez k.p.k. Im lepiej uporządkowane są dokumenty projektu, tym łatwiej ograniczyć chaos i ryzyko nieporozumień.
Dowody i linie obrony: „nierzetelny dokument”, zamiar i okoliczności istotne
W sprawach o oszustwo dotacyjne dowód „pierwszego wyboru” to dokument. Wniosek o dofinansowanie, załączniki, oświadczenia, aneksy, wnioski o płatność, faktury, protokoły odbioru, listy obecności – wszystko to staje się materiałem procesowym. Dlatego prokuratorzy i biegli często zaczynają od prostego pytania: czy to, co zapisano w papierach, odpowiada rzeczywistości? Jeżeli odpowiedź brzmi „nie”, pojawia się kolejny krok: czy ta niezgodność dotyczyła okoliczności o istotnym znaczeniu dla uzyskania lub utrzymania dotacji.
W praktyce najwięcej sporów dotyczy dwóch pojęć: „nierzetelny dokument” oraz „istotne znaczenie”. Nierzetelność bywa utożsamiana nie tylko z fałszerstwem, ale też z dokumentem, który ma pozór poprawności, a jednak wprowadza w błąd (np. opisuje usługę inaczej, niż została wykonana). Z kolei „istotne znaczenie” wymaga odpowiedzi na pytanie, czy bez danej informacji instytucja przyznałaby środki lub zaakceptowałaby rozliczenie. Tu często rozstrzyga praktyka danej instytucji, regulamin konkursu i treść umowy o dofinansowanie.
W obronie kluczowe jest uporządkowanie faktów i oddzielenie nieprawidłowości administracyjnej od zarzutu karnego. Po pierwsze, bada się stronę podmiotową: czy rzeczywiście istniał zamiar wprowadzenia w błąd, czy raczej doszło do błędu, chaosu organizacyjnego albo niejednoznacznej interpretacji wytycznych. Po drugie, sprawdza się, kto konkretnie podpisywał oświadczenia i kto odpowiadał za przygotowanie dokumentów – w sprawach dotacyjnych rola zarządu, kierownika projektu i księgowości bywa oceniana odrębnie. Po trzecie, analizuje się znaczenie korekt: czy instytucja sama dopuszczała uzupełnienia, zmiany lub przesunięcia budżetowe.
Wreszcie wraca art. 297 § 3 k.k.: dobrowolne zapobieżenie wykorzystaniu wsparcia przed wszczęciem postępowania karnego może wyłączyć karalność. Nawet gdy ten warunek nie jest spełniony, szybkie wyjaśnienie rozbieżności, przedstawienie dowodów realnego wykonania działań i uporządkowanie dokumentacji często wpływa na ocenę sprawy oraz na ewentualny wymiar kary. Pamiętaj: w sądzie liczy się nie tylko narracja, ale i konsekwentny, spójny materiał dowodowy. Warto też sprawdzić, czy zarzut nie opiera się wyłącznie na domniemaniach i hipotezach.
Konsekwencje karne i finansowe: kara, zwrot dotacji, przepadek i „skutki uboczne”
Za oszustwo dotacyjne z art. 297 k.k. grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Jeżeli prokuratura łączy zarzut z art. 286 k.k., ryzyko rośnie, bo w grę wchodzą surowsze widełki oraz kwalifikacje zależne od wartości (np. art. 294 k.k.). Sąd patrzy na skalę naruszenia, sposób działania, powtarzalność i to, czy był to incydent, czy „model biznesowy”.
W takich sprawach sankcją nie jest tylko wyrok. Często pojawia się obowiązek naprawienia szkody (art. 46 k.k.) oraz przepadek korzyści majątkowej (art. 45 k.k.), a czasem także zakaz prowadzenia określonej działalności gospodarczej lub zakaz zajmowania stanowisk (środki karne z art. 39 i nast. k.k.). Równolegle instytucja finansująca może żądać zwrotu środków wraz z odsetkami na podstawie ustawy o finansach publicznych, gdy dotacja została pobrana nienależnie albo wykorzystana niezgodnie z przeznaczeniem. Co istotne, zwrot dotacji lub korekta finansowa nie zamyka automatycznie sprawy karnej; bywa jedynie okolicznością łagodzącą. Prokurator może też zabezpieczyć majątek na poczet przyszłych roszczeń w toku postępowania.
Do tego dochodzą skutki „pozasądowe”, które dla przedsiębiorcy bywają dotkliwe: utrata płynności, utrudniony dostęp do finansowania i kryzys wizerunkowy. W tle warto pamiętać o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych, jeżeli czyn został popełniony w interesie spółki i spełnione są ustawowe przesłanki.
Z perspektywy praktyki ważne są rozwiązania konsensualne. Kodeks postępowania karnego przewiduje m.in. możliwość skazania bez rozprawy na wniosek prokuratora (art. 335 k.p.k.) oraz dobrowolne poddanie się karze przed sądem (art. 387 k.p.k.). W sprawach mniejszej wagi lub przy pozytywnej prognozie możliwe bywa też warunkowe umorzenie postępowania (art. 66 k.k.). Niezależnie od scenariusza jedno pozostaje stałe: w sprawach o wyłudzenie dotacji liczą się daty, dokumenty i spójność wersji. Ten artykuł ma charakter ogólny i nie zastępuje porady prawnej w konkretnej sprawie.
§ Oszustwo dotacyjne w praktyce postępowań karnych
Zachęcamy do skorzystania z naszych usług dostępnych na: www.kpi.com.pl
Niniejszy artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i ogólny. Nie stanowi porady prawnej ani nie zastępuje indywidualnej konsultacji z profesjonalnym prawnikiem. Wszelkie decyzje prawne powinny być podejmowane wyłącznie po uzyskaniu fachowej porady prawnej, dostosowanej do specyficznych okoliczności danej sprawy.