Zadośćuczynienie za mobbing w pracy – kiedy przysługuje, ile może wynieść i jak je uzyskać

in
Zadośćuczynienie za mobbing w pracy – kiedy przysługuje, ile może wynieść i jak je uzyskać

Najpierw jest lekceważenie, potem publiczne podważanie kompetencji, odsuwanie od informacji, ironiczne uwagi, izolowanie od zespołu. Z czasem pracownik przestaje normalnie funkcjonować. Spada koncentracja, pojawia się bezsenność, lęk, czasem leczenie psychiatryczne albo długotrwała terapia. I właśnie wtedy pada najważniejsze pytanie: czy za mobbing w pracy można uzyskać zadośćuczynienie? Tak, ale tylko po spełnieniu konkretnych przesłanek wynikających z Kodeksu pracy. Dziś fundamentem roszczenia jest art. 943 k.p., który nakłada na pracodawcę obowiązek przeciwdziałania mobbingowi, definiuje samo zjawisko i pozwala żądać zadośćuczynienia wtedy, gdy mobbing wywołał rozstrój zdrowia pracownika. Równolegle trwają prace nad nowelizacją tych przepisów. § Zadośćuczynienie za mobbing w pracy – kiedy przysługuje, ile może wynieść i jak je uzyskać

Zadośćuczynienie za mobbing w pracy – kiedy przysługuje, ile może wynieść i jak je uzyskać

Czym jest mobbing w pracy i kiedy nie mamy jeszcze do czynienia z mobbingiem?

Mobbing oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika albo skierowane przeciwko niemu, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu, które wywołują u pracownika zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodują albo mają na celu jego poniżenie lub ośmieszenie, izolowanie go albo wyeliminowanie z zespołu współpracowników. Wszystkie te elementy muszą wystąpić łącznie. To właśnie dlatego jednorazowy wybuch przełożonego, nawet naganny, zwykle nie wystarczy. Tak samo jak zwykły konflikt w zespole, uzasadniona krytyka jakości pracy czy dyskomfort wynikający z trudnej organizacji pracy. Prawo nie chroni przed każdą niemiłą sytuacją. Chroni przed zjawiskiem uporczywym, powtarzalnym i destrukcyjnym. 

Równie ważne jest ustalenie, kto w ogóle może wystąpić z roszczeniem. W reżimie art. 943 k.p. ofiarą mobbingu może być tylko pracownik, a więc osoba zatrudniona na podstawie stosunku pracy. To oznacza, że zleceniobiorca czy wykonawca dzieła nie skorzysta z tej konkretnej podstawy prawnej, choć może rozważać ochronę na gruncie prawa cywilnego. Jednocześnie sam sprawca nie musi być pracownikiem. Mobbing może pochodzić od przełożonego, współpracownika, osoby zarządzającej, a nawet od osoby zatrudnionej na innej podstawie niż umowa o pracę. Pozew w sprawie o mobbing zawsze kieruje się jednak przeciwko pracodawcy, ponieważ to on ma ustawowy obowiązek przeciwdziałać mobbingowi i to on odpowiada finansowo za skutki jego wystąpienia, niezależnie od tego, kto faktycznie dopuścił się nagannych działań oraz czy pracodawca o nich wiedział. 

Kiedy zadośćuczynienie za mobbing w pracy rzeczywiście przysługuje pracownikowi?

Najkrócej rzecz ujmując: samo stwierdzenie, że w zakładzie pracy dochodziło do mobbingu, nie daje jeszcze automatycznie prawa do zadośćuczynienia. Art. 943 § 3 k.p. wymaga dodatkowo, aby mobbing wywołał rozstrój zdrowia pracownika. To przesłanka kluczowa. Bez niej można rozważać inne roszczenia, ale nie właśnie to. W praktyce sąd będzie badał trzy warstwy sprawy. Po pierwsze, czy zachowania rzeczywiście spełniały ustawową definicję mobbingu. Po drugie, czy doszło do rozstroju zdrowia. Po trzecie, czy między mobbingiem a tym rozstrojem istnieje związek przyczynowy. Nie wystarczy więc ogólne stwierdzenie, że „źle się czułem w pracy”. Potrzebne są konkretne dowody medyczne i logiczna, spójna opowieść procesowa. Rozstrój zdrowia może dotyczyć sfery psychicznej, ale także objawów psychosomatycznych. Państwowa Inspekcja Pracy zwraca uwagę, że skutkiem mobbingu mogą być silny stres, zaburzenia psychiczne i dolegliwości psychosomatyczne, natomiast ciężar udowodnienia faktów co do zasady spoczywa na osobie, która wywodzi z nich skutki prawne. 

Trzeba też odróżnić zadośćuczynienie od odszkodowania. Zadośćuczynienie ma naprawić krzywdę niemajątkową, czyli cierpienie psychiczne i fizyczne, i wymaga rozstroju zdrowia. Odszkodowanie z art. 943 § 4 k.p. jest odrębnym świadczeniem. Po nowelizacji, która weszła w życie 7 września 2019 r., może go dochodzić pracownik, który doznał mobbingu, nawet jeśli nie rozwiązał umowy o pracę. Co więcej, oba świadczenia są od siebie niezależne, więc w odpowiednio przygotowanej sprawie mogą być dochodzone równolegle. Jeżeli natomiast sprawa dotyczy osoby zatrudnionej poza stosunkiem pracy albo pracownik chce skierować roszczenia bezpośrednio przeciwko sprawcy naruszeń, znaczenia nabierają przepisy Kodeksu cywilnego o dobrach osobistych, w szczególności art. 23, 24 i 448 k.c. 

Jak sąd ustala wysokość zadośćuczynienia za mobbing i czym różni się ono od odszkodowania?

To pytanie pada najczęściej, bo pracownicy chcą znać konkretną kwotę. Tymczasem obecne przepisy nie dają prostego przelicznika. Kodeks pracy nie ustanawia dziś minimalnej wysokości zadośćuczynienia za mobbing. Posługuje się jedynie formułą „odpowiedniej sumy”. To oznacza, że wysokość świadczenia każdorazowo ustala sąd, odnosząc ją do konkretnej krzywdy konkretnego człowieka. Państwowa Inspekcja Pracy wskazuje wprost, że przepisy nie określają zasad wyliczania tej kwoty, a jej odpowiedni charakter powinien być adekwatny do rodzaju wyrządzonej krzywdy i negatywnych przeżyć związanych z jej doznaniem. Znaczenie ma więc czas trwania mobbingu, jego intensywność, forma upokorzenia, skutki zdrowotne, wpływ na życie rodzinne i zawodowe, konieczność leczenia, a nawet postawa pracodawcy po ujawnieniu problemu. Innymi słowy, sąd nie pyta tylko o to, co się wydarzyło. Pyta również, jak głęboko to pracownika zniszczyło. 

Na tym tle bardzo wyraźnie widać różnicę między zadośćuczynieniem a odszkodowaniem. Odszkodowanie z art. 943 § 4 k.p. ma ustawowe minimum i nie może być niższe niż minimalne wynagrodzenie za pracę. Przy zadośćuczynieniu takiego progu dziś nie ma. Z jednej strony daje to sądowi większą swobodę. Z drugiej tworzy dla powoda obowiązek rozsądnego oszacowania żądania. Zbyt niska kwota nie odda rozmiaru krzywdy. Zbyt wygórowana, niepoparta dokumentacją i realnymi skutkami zdrowotnymi, może osłabić wiarygodność pozwu. 

Jakie dowody przygotować, aby zwiększyć szanse na wygraną w sprawie o zadośćuczynienie za mobbing?

Sprawy o mobbing należą do najtrudniejszych w prawie pracy. Nie dlatego, że przepisy są martwe, lecz dlatego, że mobbing rzadko zostawia po sobie jeden prosty dokument z nagłówkiem „dowód”. Zazwyczaj trzeba zbudować cały łańcuch poszlak i dokumentów. Państwowa Inspekcja Pracy wskazuje, że w takich sprawach pracownik powinien zebrać dowody potwierdzające zaistnienie mobbingu, a postępowanie dowodowe przebiega dwuetapowo: najpierw ustala się, czy doszło do samego mobbingu, a dopiero później bada, czy wywołał on rozstrój zdrowia lub szkodę. W praktyce warto gromadzić korespondencję mailową, wiadomości z komunikatorów, polecenia służbowe, notatki z rozmów, zgłoszenia kierowane do HR, dokumenty z postępowań wewnętrznych, relacje świadków, a także dokumentację medyczną: zaświadczenia, historię leczenia, skierowania, recepty, zwolnienia lekarskie. PIP wprost wymienia także udokumentowane przejawy mobbingu, nagrania i relacje świadków jako przykłady materiału dowodowego. Im wcześniej zacznie się porządkować te materiały, tym lepiej. Po kilku miesiącach wiele rzeczy zwyczajnie znika. 

Trzeba również pamiętać, że PIP nie rozstrzyga wiążąco, czy mobbing zaistniał. Inspektor może skontrolować, czy pracodawca wykonuje obowiązek przeciwdziałania mobbingowi i czy stworzył realne mechanizmy ochronne, ale ostatecznie to sąd pracy ocenia, czy w danej sprawie doszło do mobbingu i czy należy się zadośćuczynienie. Roszczeń ze stosunku pracy dochodzi się na drodze sądowej, a przed skierowaniem sprawy do sądu pracownik może również żądać wszczęcia postępowania pojednawczego przed komisją pojednawczą. Nie wolno też przespać terminów. Zgodnie z art. 291 § 1 k.p. roszczenia ze stosunku pracy przedawniają się co do zasady z upływem 3 lat od dnia, w którym stały się wymagalne. W konkretnej sprawie moment rozpoczęcia biegu terminu wymaga już jednak precyzyjnej analizy faktów i dokumentacji medycznej, dlatego z perspektywy procesowej zwlekanie niemal zawsze działa na niekorzyść pracownika. 

Co zrobić krok po kroku i jakie zmiany w przepisach o mobbingu warto śledzić w 2026 roku?

Jeżeli pracownik podejrzewa mobbing, powinien działać spokojnie, ale stanowczo. Najpierw zabezpieczyć fakty. Potem zadbać o zdrowie. W praktyce oznacza to jednoczesne porządkowanie dowodów i kontakt z lekarzem, psychologiem albo psychiatrą, jeżeli pojawiły się objawy rozstroju zdrowia. Następny krok to uruchomienie procedur wewnętrznych, o ile funkcjonują u pracodawcy, oraz formalne zgłoszenie problemu w taki sposób, aby pozostał po nim ślad. Dobrze przeprowadzona interwencja wewnętrzna nie zawsze kończy spór, ale bardzo często porządkuje materiał dowodowy. Warto też pamiętać, że prawo pracy preferuje polubowne zakończenie sporu, a pracownik może dochodzić roszczeń w sądzie pracy. Z punktu widzenia pełnomocnika najgorsza strategia wygląda zawsze tak samo: milczenie przez wiele miesięcy, brak dokumentacji medycznej i próba odtwarzania wszystkiego dopiero po rozwiązaniu umowy. W sprawach o zadośćuczynienie za mobbing w pracy liczy się chronologia, konsekwencja i precyzja. 

Warto też śledzić planowane zmiany. Rada Ministrów 17 lutego 2026 r. przyjęła projekt nowelizacji, który ma uprościć definicję mobbingu, mocniej odróżnić mobbing od uzasadnionej krytyki, wprowadzić lepszą ochronę przed działaniami odwetowymi oraz podwyższyć minimalne zadośćuczynienie do poziomu co najmniej sześciokrotności minimalnego wynagrodzenia za pracę. Z informacji Rządowego Centrum Legislacji wynika jednak, że projekt pozostaje w toku procesu legislacyjnego. 

§ Zadośćuczynienie za mobbing w pracy – kiedy przysługuje, ile może wynieść i jak je uzyskać

Zachęcamy do skorzystania z naszych usług dostępnych na: www.kpi.com.pl 

Niniejszy artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i ogólny. Nie stanowi porady prawnej ani nie zastępuje indywidualnej konsultacji z profesjonalnym prawnikiem. Wszelkie decyzje prawne powinny być podejmowane wyłącznie po uzyskaniu fachowej porady prawnej, dostosowanej do specyficznych okoliczności danej sprawy.